Złe duchy zawsze wracają…

Najgorszym duchem, tragedią życia był pewien związek. Związek tak strasznie toksyczny, że kosztował mnie wiele lat, energii i zdrowia. Ofiarą byłam ja sama i moja osobowość.  Długo się leczyłam i do teraz ‚wylizuję’ resztkę ran. Zerwałam kontakt i nagle po 2, 5 latach tajemniczy niewinny sms od nieznanego numeru. Myśląc, że to ktoś znajomy odpisałam i nagle olśnienie. To on. Nic nie zrozumiał z naszej historii. Dla własnego poczucia spokoju napisał , żeby się upewnić ze już ze mną ok.  Liczył, że powiem  jaka jestem szczęśliwa i zakochana i radosna. Nic z tego nie usłyszał.  Nie byłam ani wściekła ani wulgarna. Po prostu wyjaśniłam czym dla mnie w życiu jego postać jest i jak to się odbiło na mnie.  Myślę , że nie tego się spodziewał. Podziękowałam mu za znajomości i poprosiłam aby pozwolił mi zapomnieć o jego skromnej osobie… Bo nigdy nie będziemy ani kolegami ani nikim… Bez sensu ta relacja i to jeszcze trudna i bolesna!

Jestem dumna, ze nie napisałam nic co by dało mu satysfakcję.  Kolejny raz zamknęłam mu przed nosem drzwi i wiecie co?

Jest coraz łatwiej choć nadal są emocje. Nie otwieram się , nie daje zranić i wysyłam jasne komunikaty!

Kochałam go i nadal część go kocha i tęskni.

Chore i toksyczne… dlatego tak bardzo dziękuję, że jest R.

 

 

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS